Umieszczam tą ciekawostkę w cyklu „Humor admina”, choć jak głębiej nad tym pomyśleć, to mało śmieszne jednak…

W artykule na WP (który zachęcam przeczytać w całości), możemy przeczytać w skrócie informację, że jednostka wojskowa w Zegrzu szuka do pracy informatyka. Wymagania w sumie choć o tyle dobrze, że wielkie nie są: średnie wykształcenie, znajomość systemów operacyjnych z rodziny MS Windows i pakietu MS Office, oraz podstawowa wiedza z zakresu „sieci komputerowych”. I tą humorystyczną częścią jest tu oczywiście… pensja…

Osoba, która zgłosi swoją chęć do tegoż stanowiska, i zostanie oczywiście na to stanowisko przyjęta, dostanie całe 2 500 zł brutto pensji. Na rękę będzie to więc jakieś 1 800 zł. Choć można tu też liczyć na 10 proc. premii i nagrody za wysługę lat 🙂

Biorąc pod uwagę realia rynku pracy, czyli faktyczne pensje informatyka w sektorze prywatnym, oraz niedobory pracowników w tym sektorze, to przedstawianie takiej oferty, jest ździebko żartem. Pytanie, czy menedżer tworząc taką ofertę nie ma wiedzy, jak wyglądają realia? Może ja mam pecha do tego co widzę, aczkolwiek w budżetówce mam wrażenie, że powyższa oferta nie jest przypadkiem incydentalnym, a czymś częstszym, i wynika raczej nie z niewiedzy menedżera, a systemowego niedofinansowania sektora publicznego, w szczególności w kontekście płac pracowników.

Jakiś nie tak dawny czas temu sam rozmawiałem z taką osobą menedżerską z sektora budżetówki, w kontekście właśnie zatrudnienia admina, i przy rozmowie o pensji, to usłyszałem: „Wie Pan, to co Pan mówi, to może ja bym się przekwalifikował, bo wie Pan jaką bym podwyżkę wtedy sam dostał…” I ja byłem uświadamiany, że nie może podwładny zarabiać więcej niż przełożony, ja z kolei uświadamiałem, że jak się chce kupić fajny samochód, z niedużym przebiegiem, w dobrym stanie, i na rynku taki kosztuje powiedzmy 40tyś, a my chcemy się za niego dać np. 5000zł, i nawet ktoś nam taki za tyle znajdzie się, że chce sprzedać, to argumenty wszelkie sobie można… , bo wiadomo z założenia przecież wtedy, że coś musi być z tym samochodem nie tak.

W komentarzach możecie się podzielić swoimi ciekawymi doświadczeniami, może jednak ja mam pecha do widzenia tych ofert mało poważnych, i w budżetówce wcale nie jest tak źle, jak to się tu rysuje…

 

 

Udostępnij, jeśli ci się spodobało: